Włochy, Cattolica 2017

IMG_3317Oficjalnie wprowadzam w życie mój nowy plan! A mianowicie, mój blog od teraz nie będzie jedynie blogiem książkowym, choć recenzje nadal będą się pojawiać, bo książki to bardzo ważna sfera mojego życia, ale będą się pojawiać też posty o tematyce „lifestyle’owej”. Czasem moje podróże, nauka, jedzenie itp. Mam nadzieję, że zaciekawią Was moje wpisy. Zapraszam serdecznie 🙂
A więc dzisiaj opowiem trochę o moich wczasach we Włoszech. W Cattolice byłam od 18 lipca do 26. Podróż trwała 25 godzin. Przejeżdżałam przez Słowację, Węgry i Słowenię.B yła to pierwsza moja tak długa podróż i szczerze mówiąc okazała się bardzo męcząca.
Cattolica jest uroczym miasteczkiem położonym regionie Emilia-Romania, w prowincji Rimini, z przepięknymi piaszczystymi plażami, urokliwymi uliczkami i przepięknym rynkiem tętniącym życiem.
Podczas pobytu we Włoszech oprócz opalania na plaży zobaczyłam też kawałek Włoch, m.in. twierdzę w Gradarze.

Kolejnym przystankiem było San Marino.

A na końcu zwieńczeniem tego wszystkiego był RZYM!
Bardzo miło spędziłam czas przez te 10 dni. Poznałam wspaniałych ludzi, odwiedziłam piękne miejsca i trochę wypoczęłam. Ta podróż na zawsze zostanie w mojej pamięci.
Zobacz więcej >

#29 „PAN. Sekretne dziedzictwo króla elfów” Sandra Regnier

Zapraszam Was dzisiaj do deszczowego Londynu, a dokładniej do Horton Collage, gdzie zaczyna się nasza historia. Felicity Morgan to niezdarna, przy kości dziewczyna z aparatem na zębach. Popychadło koleżanek ze szkoły, ale także gardzona przez swoją rodzinę. Czy Lee Fitzomor, przystojny i czarujący, zmieni życie Felicity? Widać, że chłopak skrywa jakąś tajemnicę. Pytanie tylko co ma z tym wspólnego Felicity….
Piszę to od razu po skończeniu książki. Dosłownie przed sekundą zamknęłam ją i odłożyłam na półkę. Ogółem mówiąc książka spodobała mi się, nawet bardzo. Język jakim została napisana przypadł mi do gustu. Czyta się ją szybko i przyjemnie.
Cała idea fabuły przypomina mi trochę misz-masz Zmierzchu i innych tego typu młodzieżówek (jak na złość teraz nie mogę przypomnieć sobie o które mi chodziło). Wiecie, mamy główną bohaterkę, która jest niezdarą, uważa się za brzydką i jest przez wszystkich poniżana. Wtedy zjawia się rycerz na białym koniu, przystojniak, któremu nie może oprzeć się żadna kobieta (od razu skojarzenie z Edwarem Cullenem :). Oczywiście główna bohaterka nie jest nim zainteresowana (od razu hihi). ON chce się do niej zbliżyć, a ona go odpycha. Taki standardzik.
Mimo, że z pozoru książka jest przewidywalna to jak się później okazało, wcale tak nie jest! Mogłabym się o tym rozpisać, ale nie mogę tu Wam za wiele zdradzić, bo wtedy popsuje Wam całą przyjemność z lektury.
Pani Regnier przedstawiła trochę inny pomysł na kształt postaci jakimi są elfy. Była to na pewno jakaś nowość. Ja zawsze wyobrażałam sobie elfy jako małe stworzonka ze skrzydełkami, które jak latają to zostawiają za sobą taki błyszczący pyłek czy coś takiego haha. Ale „nic bardziej mylnego”. Jak przeczytacie to sami się przekonacie.
Mnie szczerze mówiąc sama okładka nie zachęciła do lektury. Bo powiedzmy sobie szczerze; jest taka średnia. Akcja początkowo rozkręca się ślamazarnie. Lee próbuje przekonać do siebie Felicity, ona go odpycha i tak bez końca, ale po jakiś 120 stornach akcja naprawdę rusza! Przepadłam i czytałam jednym tchem, bo chciałam się dowiedzieć co się stanie dalej!
Bardzo polubiłam Felicity Morgan. Choć czasem irytował mnie jej samokrytycyzm. Porównywała się tylko ciągle do innych dziewczyn. Jakie to one chude i ładne i chłopaki się za nimi oglądają, a ona co? Lee mi się spodobał tylko był zbyt tajemniczy czasami, choć w sumie jak się zastanowić to go rozumiem. Nie chciał zrazić do siebie Felicity. Przyjaciele Felicity byli bardzo dobrze wykreowani. Ich zachowania były takie rzeczywiste, czego nie mogę powiedzieć o rodzinie dziewczyny. Chwilami mama Felicity i jej siostra Anna doprowadzały mnie do szału. Jak można tak poniżać własną siostrę?! Jak można martwić się tylko o swoją pracę a nie o rodzinę? Ugh ja nie wiem…
Podsumowując, książka przypadła mi do gustu. Fabuła była spójna i ciekawa. Bohaterzy trochę irytujący, ale da się przeżyć 🙂 Czyta się szybko i przyjemnie. Zakończenie trzymające w napięciu, już nie mogę się doczekać kolejnej części!
Do następnego, Amy
Zobacz więcej >

Wywiad z panią Mariolą z kanału Przekartkowane


W ten niedzielny wieczór zapraszam Was na wywiad z przemiłą i przekochaną panią Mariolą z kanału Przekartkowane. Miłej lektury 🙂
Zobacz więcej >

Podsumowanie miesiąca: MAJ

Maj był bardzo zabieganym miesiącem. Mimo, że egzaminy gimnazjalne skończyły się w kwietniu to czekało mnie jeszcze wiele pracy. Koniec gimnazjum, dopinanie spraw z ocenami na ostatni guzik, wczoraj miałam egzamin do liceum, do którego przygotowywałam się już od września. Niestety miałam mało czasu na czytanie, cud że udało mi się skończyć trzy książki. Mam nadzieję, że czerwiec będzie bardziej czytelniczy.
Dzisiaj zapraszam Was na podsumowanie maja. Nie tylko czytelnicze… zapraszam 🙂
No ale zacznijmy od książek. W tym miesiącu przeczytałam trzy książki:
  1. „Trzy Godziny ciszy” Patrycja Gryciuk
  2. „Rewizja” Remigiusz Mróz
  3. „Opowieści zza rzeki” Artur Justyńkski
Dodatkowo zaczęłam dwie pozycje i mam nadzieję, że w czerwcu je dokończę
  1. „Życie i śmierć” Stephenie Meyer
  2. „PAN. Sekretne dziedzictwo króla elfów” Sandra Regnier
Zdobycze Majowe
FullSizeRender.jpg
Długo wyczekiwane przeze mnie Deniwelacja Remigiusza Mroza, zaczęłam też „Wotum nieufności” – jestem nim zafascynowana jak narazie. NIedługo powinna pojawić się recenzja na ten temat. A ostatnią książką z tego stosika jest „PAN. Sekretne dziedzictwo króla elfów”. Jak narazie jestem nią zaintrygowana…
Książka miesiąca
Patrycja Gryciuk „Trzy godziny ciszy” -> Recenzja >KLIK<

Piosenka miesiąca

Film miesiąca

Także to by było jak na razie na tyle? A ile książek Wy przeczytaliście w maju?
Zobacz więcej >
My Library © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka