Z punktu widzenia książkoholika: Slow reading? What is this?


Czy ktoś z Was słyszał kiedykolwiek o slow reading? Szczerze mówiąc, ja nigdy. Ostatnio natknęłam się na artykuł o tym na jednym z blogów. Zaintrygował mnie ten temat i postanowiłam go zgłębić. Zaczęłam przeglądać co raz więcej artykułów, patrzyłam też na stronach zagranicznych by jak najlepiej rozeznać się w sytuacji.


Więc powróćmy do pytania "Co to jest slow reading?". Ostatnimi czasy niezwykle popularne stało się slow life, slow food,... a teraz nastał czas na slow reading. Cała idea tego wynalazku polega na tym, aby zwolnić tempo czytania, rozkoszować się czasem z książką.

Sama wiem jak to jest, gdy czytam książkę jak najszybciej, bo mam świadomość, że czeka na mnie jeszcze stos innych książek, które chcę lub muszę przeczytać. Przez co nie skupiam się na wartości lektury i nie cieszę się samym czytaniem, tylko jak naszybciej przerzucam kartki, a miesiąc później już nie pamiętam o czym była.

Slow reading jest także odejściem od kolekcjonowania okładek, czyli czytania książek by odhaczyć je jedynie na liście. Dzięki temu powinniśmy odczuwać większą przyjemność z czytania. Podobno tym sposobem ma się zwiększyć też nasza koncentracja. Czytanie to relaksująca czynność i powinniśmy ją celebrować jak tylko możemy.

Po dłuższych przemyśleniach, po zastanowieniu się nad sobą stwierdziłam, że to naprawdę ma sens! Od teraz będę starać się wolniej czytać i zagłębiać się w każdą lekturę.

A Wy? Słyszeliście o slow reading? Co o tym myślicie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach. Do następnego napisania :)

Amy


Udostępnij ten post

9 komentarzy :

  1. Nigdy o tym nie słyszałam, ciekawe.
    Czy czytanie książki to nie rozkoszowanie się nią? Dla mnie to czysta przyjemność, więc idea Slow Reading się tu nie sprawdzi. Do tego jak się połyka książki, a nie czyta... :P

    Zapraszam też na dopiero co raczkującego bloga:
    zamknietawpozytywce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko zależy od książki i od tego, który raz już ją czytam. Znacznie łatwiej jest rozkoszować się książką, kiedy nie pędzi się przez strony w celu poznania zakończenia. ;)

    Nominowałam Cię do LBA. Więcej informacji tutaj http://pierwsza-strona.blogspot.com/2016/07/liebster-blog-award-1.html#more

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy o tym nie słyszałam, a zdaje się że od dawna to praktykuję. :) Nigdy nie czytam bo muszę, czytam dlatego że chcę, dlatego że lubię i mam na to teraz ochotę. Dlatego nigdy nie planuję żadnych stosików.

    Pozdrawiam!
    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile to się człowiek może nauczyć ;). Nigdy o tym nie słyszałam,a coś w tym jest. W końcu przeczytanie ksiazki w tłocznym autobusie, gdzie z jednej strony plotkują dwie staruszki, z drugiej trąbi jakiś narwany kierowca, a do tego stresujesz się jutrzejszym egzaminem nie jest tak samo przyjemne, jak przeczytanie tej samej historii siedząc sobie w kawiarni z filiżanką dobrej herbaty, na spokojnie, powolutku, bez ciśnienia. Chyba zacznę praktykować slow reading ;)
    Życzę zaczytanych wakacji,
    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy o tym nie słyszałam, ale nie jestem do końca przekonana. W końcu gdy czytam naprawdę dobrą książkę, to nie ma mowy o powolnym czytaniu. Mogę pochłonąć ją w jeden wieczór i nie odejdę, kiedy zostało mi jeszcze kilka stron :) W wolnej chwili wpadnij do mnie :)

    Pozdrawiam
    nalogowy-ksiazkoholik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tym i w sumie wydaje mi się, że praktykuję. Nie czytam jakoś szybko, ale gdy się wciągnę to nie potrafię odłożyć książki na bok. Czasem zdarza się, że jakąś stronę czytam 2-3 razy, bo tak mi się spodobały pewne fragmenty. :)
    Pozdrawiam,
    GeekBooks

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie słyszałam o slow reading, ale mimo że idea jest słuszna, w tym roku nie będę jej praktykować. Ustawiłam sobie cel 100 książek przeczytanych w ciągu roku i mam zamiar go osiągnąć za wszelką cenę!

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci powodzenia :*

      Usuń
  8. Pierwszy raz słyszę o slow reading'u. Muszę przyznać, że sama z siebie czytam wyjątkowo wolno i staram się rozkoszować każdą lekturą, ale jednak wyzwanie 52-ch książek brzmi zawsze tak kusząco... A zwłaszcza w wakacje, kiedy staram się porządnie nadrabiać braki z roku szkolnego.
    Pozdrawiam!
    http://papierowenatchnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)

My Library © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka